21 lutego 2025

Należy rozszerzać przestrzeń duchową malarstwa. Kwerenda w Archiwum Emigracji w Toruniu

Kwerendy

Toruńskie Archiwum Emigracji w Bibliotece Uniwersyteckiej UMK jest kolejną instytucją, w której odnajdujemy ślady „artystów poszukujących”. Jednym z nich był malarz Marek Oberländer (1922-1978).

Obszerny zbiór materiałów po artyście, przekazanych do Archiwum przez żonę, Halinę Pfeffer-Oberländer, zawiera szereg interesujących dokumentów na temat jego stosunku do życia i sztuki. Jeden z inicjatorów słynnej Ogólnopolskiej Wystawy Młodej Plastyki w Arsenale (1955) – w drugiej połowie lat 50. związany był z tygodnikiem „Po Prostu” oraz prowadził Salon Wystawowy tego pisma. W 1963 roku wyjechał do Francji.

Notatniki Oberländera świadczą o zmaganiu zarówno z własną wrażliwością, jak i tożsamością – ocalony z Zagłady czuł potrzebę wyrażenia doświadczeń granicznych, oddania egzystencjalnej głębi przeżyć, o których nie sposób było mówić w konwencjonalny sposób. W jednym z dzienników – przyjmując quasi-reminiscencyjną perspektywę żydowskiego dziecka – notował: „Z daleka, przez otwarte drzwi zaglądam w ciemne wnętrze Kościoła. Tam jest tajemniczo i dużo obrazków. Ale nie wolno mi tam wchodzić”.

Po przebytym w 1964 roku poważnym zawale serca nie tylko jego twórczość, ale także refleksja zdawały się zmieniać ton – pracował wówczas nad sformułowaniem własnej teorii sztuki. Istotne miejsce zajmowało w niej pogłębione doświadczenie introspekcji – zaangażowane kontemplowanie własnych stanów emocjonalnych, sięgające transcendencji. Krytykował radykalną awangardę, uznając, że „prawie wszystkie teorie malarskie pierwszej połowy XX wieku odcinające się od tradycji w sztuce […] przy dotykaniu elementu duchowego […] stawały się jednak odwrotnością tego co głosiły zasadniczo”. Doceniał jednak emotywny wymiar abstrakcji, w duchu myśli Kandinsky’ego stwierdzając: „Muzyka pomaga mi konkretyzować obraz od strony duchowej”. W konsekwencji odrzucił też formalne kryteria oceny, dochodząc do wniosku, że prawdziwie pełne przeżycie sztuki wymyka się werbalizacji. „To co stanowi więc o nieprzemijającej wartości obrazu, to zawarta w nim intensywność siły duchowej” – pisał w jednej ze swoich notatek.

*Tytuł wpisu nawiązuje do zdania zamieszczonego przez Marka Oberländera w jednym z notatników.

Korzystając z tej witryny, zgadzasz się na korzystanie z plików cookie. Możesz zmienić ustawienia dotyczące plików cookie w dowolnym momencie, a także dowiedzieć się więcej na ich temat
Czytaj więcej Akceptuj